08.10.2019

Integracje w SPIE Building Solutions

ZOBACZ WIĘCEJ

Facility

Integracje w SPIE Building Solutions

O planach rozwoju SPIE i branży FM w Polsce rozmawiamy z Arturem Tomczykiem, prezesem spółki, i Olgą Cywińską, odpowiedzialną za komunikację w Europie Centralnej.

Arena widowiskowa na miarę nowoczesnego miasta

Nowe serce sportowego i rozrywkowego Górnego Śląska bije w Gliwicach.

EWOLUCJA STYLU PRACY, A RYNEK POWIERZCHNI BIUROWYCH

Trudno nadążyć za trendami. Zwłaszcza, gdy proces powstawania budynku – począwszy od stworzenia projektu skończywszy na jego realizacji – trwa kilka lat. Rynek biurowy stara się jednak nadążać za zmieniającymi się trendami i stylem pracy, oferując rozwiązania dostosowane do potrzeb najemców.

Aktywność deweloperów na warszawskim rynku biurowym nie słabnie

Pomimo niewielkiej nowej podaży w I kw. 2019 roku, na stołecznym rynku biurowym wciąż obserwujemy ożywioną aktywność deweloperów. Stosunkowo niski wolumen transakcji najmu miał wpływ na wzrost współczynnika pustostanów odnotowany na koniec marca, jednak stawki czynszów utrzymują się na stabilnym poziomie w większości projektów. Niewielkie wzrosty stawek wywoławczych odnotowano głównie w centrum Warszawy.

O planach rozwoju SPIE i branży FM w Polsce rozmawiamy z Arturem Tomczykiem, prezesem spółki, i Olgą Cywińską, odpowiedzialną za komunikację w Europie Centralnej.

Artur Tomczyk, prezes SPIE Building Solutions
- Jeśli przyjąć, że budynek to narzędzie do tego, by organizacja mogła działać i świadczyć swoją usługę, to my jesteśmy po to, by najemca mógł bez przeszkód je w pełni wykorzystywać.

SPIE Building Solutions to nowa odsłona nazwy znanej marki, wynikająca z integracji SPIE Polska i AGIS Fire&Security, oznaczająca większą liczbę usług dla nieruchomości dostarczanych „z jednej ręki”. 

 

Rozmawiał: Krzysztof Kogut

Czy cena wciąż jest najważniejszym kryterium przy wyborze dostawcy usług FM?

Artur Tomczyk: Przez ostatnie lata rynek dostawców usług FM dojrzewał i znacząco zmieniał się, dążąc do tego, by dopasować się do wymogów klienta. Faktycznie jeszcze 2-3 lata temu kryterium ceny było jednym z najważniejszych parametrów decydujących o wyborze dostawcy. Jednak w ostatnim czasie jego waga znacząco zmalała głównie na rzecz czynników jakościowych i samej dostępności usługi. Dziś postępowania przetargowe wygrywają firmy dysponujące wykształconym personelem, zdolnym do podjęcia natychmiastowego działania.

Olga Cywińska

Olga Cywińska: Ponadto, jeśli firma FM gwarantuje szybki czas reakcji również w lokalizacjach oddalonych od głównych ośrodków biznesowych, może liczyć na wyższe zainteresowanie klientów.

Artur Tomczyk: Długa mobilizacja usługi to czynnik kosztotwórczy. Klienci już to rozumieją i wiedzą, że jeśli przygotowanie personelu do obsługi kontraktu zajmie więcej czasu, to zazwyczaj zagrożony będzie również czas reakcji na usunięcie usterki, a co za tym idzie – wpłynie to na biznes podstawowy klienta i finalnie koszty poszybują w górę. Dodatkowo nieprzeszkolony personel może nie być w stanie zauważyć pewnych zdarzeń czy zaplanować działań prewencyjnych, co może prowadzić do wzrostu niezadowolenia najemcy czy nawet jego utraty przez właściciela. Wysoka jakość pracy, krótkie czasy reakcji, dostępność kadry, umiejętności obsługi są dziś głównymi parametrami decydującymi o wyborze usługodawcy przez klienta. Sama cena usługi jest już często sprawą drugorzędną – nie chciałbym tu jednak wchodzić w dyskusję, na którym miejscu w łańcuchu decyzyjnym znajduje się, bo to zależy od kontraktu, jednak z pewnością nie na pierwszym.

Olga Cywińska: Rynek FM w Polsce ma już swój staż i sądzę, że klienci mieli czas na zweryfikowanie tego, czy cena jest najważniejsza przy kontraktowaniu dostawcy. Wiedzą już, że w dłuższej perspektywie, wybierając opcję tanią, przez co zazwyczaj niepewną, stracili więcej, niż mogli zaoszczędzić.

Pamiętajmy, że kontrakty w przypadku usług technicznych zawierane są przeważnie na okres od roku do trzech lat. W tym czasie trudno jest osiągnąć znaczące oszczędności, a tym bardziej wykazać efektywność, gdy cena usługi nie pozostawia wystarczającej przestrzeni na działanie. Klienci już teraz to rozumieją i wiedzą, że by lepiej wykorzystać ten okres, warto podejść profesjonalnie do relacji biznesowej.

Czy Wasze postępowanie względem własnych zasobów ludzkich zmieniło się w ostatnim czasie?

Artur Tomczyk: Jako doświadczeni usługodawcy wiemy, że nie możemy stale utrzymywać armii ludzi gotowych do podjęcia każdego kontraktu. Utrzymujemy jednak odpowiednią rezerwę, która pozwala nam wchodzić na kolejne budynki i płynnie zatrudniać nowy personel bądź doszkalać pracujących już u nas specjalistów, tak by sprawnie obsługiwać klientów.

Nasze procesy HR-owe działają w tym obszarze bardzo wydajnie. W ostatnim czasie stawiamy również mocno na zespoły zajmujące się realizacją prac dodatkowych i często wykorzystujemy je, aby wzmacniać kontrakty i projekty, które tego potrzebują.

Doszliśmy do wielkiej sprawności w zarządzaniu naszymi zasobami ludzkimi, przez co osiągamy dziś przewagę rynkową. Człowiek i jego praca są głównym zasobem branży FM, o czym często się zapomina przy wyborze dostawcy.

Olga Cywińska: Od kilku lat konsekwentnie rozwijamy specjalistyczne serwisy techniczne, które pozwalają nam świadczyć znaczną część usług własnymi zasobami. Dodatkowo, przy naszej rozproszonej strukturze mocno stawiamy na rozwój lokalnych zespołów po to, by nie kumulować całej wiedzy i kompetencji w jednym miejscu struktury firmy. Będąc bliżej klienta, możemy gwarantować mu dostępność i szybki czas reakcji.

Artur Tomczyk: Ponadto co roku przez SPIE przewija się bardzo wielu studentów, uczniów szkół średnich i technicznych, którzy odbywają tutaj swoje staże, stając się naszym nowym narybkiem. Jesteśmy również obecni na targach pracy na politechnikach, przez co wciąż uzupełniamy i pozyskujemy nowa kadrę. Bardzo dbamy o to, aby studenci znali nas branżowo.

Czy usługi FM, jakie świadczycie dla Waszych klientów, służą bardziej zaspokajaniu potrzeb organizacji czy budynku?

Artur Tomczyk: Nie rozdzielałbym tych kwestii. Uważam, że wręcz należy je silnie integrować. Budynek jest miejscem, gdzie firmy prowadzą swój biznes, zatem obie te kwestie są ze sobą naturalnie połączone i tak powinny być postrzegane.

Olga Cywińska: W naszej strukturze są działy nie tylko techniczne, choć jest ich większość, lecz także tzw. działy wsparcia pomagające zarówno nam wewnętrznie, jak i klientom w takich obszarach, jak chociażby środowisko, logistyka czy zakupy. Dziś każda organizacja chce być bowiem bardziej bezpieczna, przyjazna pracownikowi i ekologiczna, a tym samym wzmacniać swą działalność w obszarze BHP czy CSR .

Artur Tomczyk: Jeśli przyjąć, że budynek to narzędzie do tego, by organizacja mogła działać i świadczyć swoją usługę, to my jesteśmy po to, by najemca mógł bez przeszkód je w pełni wykorzystywać.

Dlatego też jesteśmy z nim wszędzie tam, gdzie nas potrzebuje – jak choćby przy przebudowie i dostosowaniu powierzchni produkcyjnej czy tworzeniu nowego fit-out’u. Budynek to narzędzie, a rozwój każdego biznesu rodzi potrzebę zmiany organizacyjnej, wymagającej asysty specjalistów multitechnicznych i wspomagania procesu. Łączymy zatem świat organizacji i budynku.

Pokutuje jednak teza, że cele najemców i właścicieli są różne…

Artur Tomczyk: Rzeczywiście, tak często bywało to tej pory. Jednak, bez względu na moment w rozwoju rynku, trudno sobie wyobrazić zadowolonego właściciela w pustym budynku. Wydaje się, że gdy cele obu stron są skorelowane i następuje współpraca na linii właściciel – zarządca – najemca, znacząco przekłada się to na współpracę i chęć przedłużania umów najmu. Dziś na szczęście w przeszłość odchodzą czasy, gdy strony te nie chciały integrować swoich działań i coraz częściej mówi się raczej o wspólnym poszukiwaniu rozwiązań dla użytkownika końcowego i zrozumieniu niż o podziale.

Olga Cywińska: Dobrym przykładem współpracy najemcy i właściciela, która przekłada się na naszą działalność, jest wzrost liczby zamówień na stacje ładowania aut elektrycznych instalowanych właśnie dla organizacji chcących rozwijać swoje floty aut elektrycznych. To usługa, którą wykonujemy zarówno dla najemców o specyficznych potrzebach, jak i na zlecenie świadomych właścicieli budynku.

Czy świadomy klient to dziś częsty przypadek? Jak na przestrzeni ostatnich lat zmienia się poziom profesjonalizacji zamawiającego?

Artur Tomczyk: Świadomość i wymagania klienta, niezależnie od tego, jaki biznes reprezentuje, rzeczywiście w ostatnich czasach rosną. Wynika to  różnych doświadczeń bazujących na tym, że użytkujemy coraz częściej powierzchnie bardzo nowoczesne i wymagające pod względem utrzymania technicznego, które mają nam przede wszystkim efektywnie służyć, a nie zaskakiwać. Nie powinno się zatem oczekiwać od najemcy, aby znał się na parametrach technicznych instalacji. Świadomy najemca powinien natomiast wymagać komfortu, np. w postaci chłodnych pomieszczeń i świeżego powietrza, które da mu możliwość swobodnej pracy na powierzchni. Dziś od najemcy oczekuje się dużej świadomości potrzeb swojej organizacji i sprawnej umiejętności ich opisania. Resztę załatwią doświadczone służby techniczne i dostawcy usług.

Olga Cywińska: Obserwuję, że świadomość potrzeb najemców wzrasta również z powodu większego zainteresowania zwykłego pracownika obszarem swojego dobrostanu (well-being). Dziś powszechnie mówi się już o tym, jak miejsce pracy wpływa na samopoczucie i zdrowie człowieka, a o designerskich biurach krążą już legendy. Również ergonomia i sport w pracy nie są już tematami tabu, a moda na zdrowe odżywianie w dobrych stołówkach firmowych to dziś cel każdego z nas. To zatem rosnące oczekiwania ludzi wymuszają wysoką jakość miejsca pracy i udogodnień, jakie ono oferuje. Przez to właśnie najemca musi stawać się coraz bardziej świadomą jednostką, co z kolei przekłada się na zarządcę i właściciela obiektu, a finalnie również na nas, dostawców usług Facility Management.

Na zdjęciu: biuro SPIE Building Solutions

Jak rynek pracy wpływa na Wasz biznes i na relacje w branży?

Artur Tomczyk: Dziś stoimy coraz częściej ramię w ramię z naszymi klientami, zabiegając o dobrych pracowników. Wiemy już, że obie strony muszą starać się o to, by zarówno pracownik naszego klienta był zadowolony z komfortu powierzchni, na jakiej pracuje, jak i aby nasz zespół był odpowiednio wynagradzany i doceniany za swoją pracę.

Olga Cywińska: Problem dostępu do wykwalifikowanych pracowników jest bardzo powszechny w całej Europie i pod tym kątem nie różnimy się od innych sektorów. Myślę, że tak dużej i stabilnej organizacji jak nasza, zatrudniającej ponad 630 pracowników, łatwiej jest radzić sobie z tym wyzwaniem – nasi specjaliści uczą się od siebie nawzajem, mają możliwości awansu dzięki rozbudowanej strukturze i pracy na wielu różnorodnych nieruchomościach, by zdobyć szerokie doświadczenie. To nasze zadanie, by gwarantować płynność obsługi i widzimy, że w tym trudnym momencie rynku klienci bardziej nas za to doceniają. Myślę też, że jesteśmy bardziej uważni na potrzeby pracownika i obszar komunikacji nabrał większego znaczenia.

Czy dostrzegacie poprawę zachowań rynkowych pomiędzy dostawcami usług FM na polskim rynku, jeśli chodzi o konkurencję o pracowników? Czy w Waszej ocenie rynek FM w Polsce jest postrzegany przez klientów jako wysoce etyczny?

Artur Tomczyk: Dostawcy usług FM w różny sposób starają się uzupełniać braki kadrowe. Mogą to zrobić na dwa sposoby: z jednej strony znaleźć pracowników w drodze rekrutacji, a z drugiej agresywnie „wyrywać” sobie personel, czego nie pochwalamy i o czym rozmawiamy w Polskiej Radzie Facility Management.

Uważam, że jeśli stać nas na komunikację i dyskusję na temat branży FM, to również powinniśmy unikać postępowania nieetycznego, burzącego zdrowe zasady konkurencji – a tym jest podkradanie sobie nawzajem pracowników.

Ważne też, żebyśmy jako branża potrafili być wartościowymi pracodawcami, przez co będziemy wygrywali walkę o pracownika z innymi branżami i sektorami, które też rekrutują specjalistów z obszaru techniki, jak choćby z branżą budowlaną.

Czy można powiedzieć, że jesteście wybredni, jeśli chodzi o dobór klientów?

Artur Tomczyk: Na pewno nie jesteśmy wybredni. Uważam jednak, że za odpowiednią pracę należy się odpowiednie wynagrodzenie. Nie ma dobrych i złych klientów czy złych obiektów, bo każdy budynek da się odpowiednio utrzymać. Zawsze staramy się negocjować z klientem tak, aby uzyskać możliwie najlepsze porozumienie. Jednak w przypadku, gdy nie znajdziemy kompromisu co do budżetu projektu a wartością naszych usług, wolimy nie podejmować się współpracy. Dziś SPIE Building Solutions obsługuje 6,5 mln m2 powierzchni w Polsce, świadcząc tylko usługi multitechniczne. Nie osiągnęlibyśmy tej wielkości, będąc wybrednymi, raczej rzetelnie określamy wartość naszych usług.

Olga Cywińska: Zależy nam by SPIE było postrzegane jako marka premium, nie przez pryzmat ceny, ale przede wszystkim jakości. Zdarzało się, że przychodzili do nas klienci oczekujący wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Pomagaliśmy im wtedy, wiedząc, że jakość naszej pracy jest w stanie rozwiązać aktualny problem i zapobiec przyszłym. Nie robimy jednak tego za każde pieniądze. Przez lata solidnej obsługi wyrobiliśmy sobie odpowiednią renomę, a także zbudowaliśmy portfel długoterminowo współpracujących z nami klientów.

Czy w Waszej ocenie świadczycie usługi strategicznie ważne dla biznesu swoich klientów?

Artur Tomczyk: Mamy wielu klientów, którzy zatrudniają nas jako partnera strategicznego, pokładając wiarę w naszych umiejętnościach i ponad 20-letnim doświadczeniu na rynku polskim. Z  tych 6,5 mln m2 znaczna część przypada na sektor logistyki i produkcji, mający szczególne wymogi, jeśli chodzi o obsługę. Zdarzają się np. najemcy farmaceutyczni, którzy muszą przechowywać swoje produkty w specjalnych warunkach, np. w odpowiednim chłodzie przez cały cykl transportowy.

Innym zapewniamy najwyższej jakości ochronę przeciwpożarową, gwarantujemy całą techniczną stronę logistyki dostaw czy bezpieczeństwo i utrzymanie obiektów zabytkowych. To w mojej ocenie strategicznie ważne usługi.

Jak postrzegacie rolę Polskiej Rady Facility Management i jakie wyzwania Waszym zdaniem będą największe dla członków tej społeczności?

Artur Tomczyk: Organizacja postawiła sobie cele bardzo dalekosiężne i ważne dla wszystkich firm FM na rynku. Myślę, że należy nadal zwiększać świadomość branży i usprawniać współpracę oraz komunikację z klientami. Istotne jest również wyrównanie standardu świadczenia usługi, jak i związanej z nią dokumentacji, co ułatwi klientom organizowanie przetargów i budowanie zapytań.

Lista zadań jest bardzo długa, dlatego od członków PRFM oczekiwałbym, abyśmy nadal wspólnie dbali o to, by te prace były kontynuowane, by rynek zyskiwał na wzroście poziomu wiedzy i by finalnie działania przerodziły się na konkretne efekty.

Olga Cywińska: Wydaje się, że najtrudniejszym zadaniem, które nadal nie straciło na znaczeniu, jest poprawne zdefiniowanie branży FM – określenie zakresu jej usług oraz podmiotów, które go tworzą. Bardzo istotne byłoby również przeprowadzenie badania, które pozwoliłoby określić wielkość tego rynku (w m2 i pieniądzu) z podziałem na usługi realizowane siłami klientów i na te realizowane  siłami outsourcerów takich jak my.

Artur Tomczyk: Zgadzam się z Olgą, jednak nie upierałbym się przy tym, aby za wszelką cenę definiować, czym jest FM. Ten termin i ta branża bardzo szybko ewoluują. Wiemy, że jeśli trend automatyzacji i technologii będzie rozwijał się w takim tempie jak do tej pory, to może się okazać, że za jakiś czas wiele naszych prac odbywać się będzie zdalnie bez udziału ludzi, przez co zmieni się percepcja samego terminu.

Większy akcent będzie postawiony chociażby na technologie, a nie ludzi i ich umiejętności. FM to jednak wciąż hasło klucz, którym się porozumiewamy. Jest ono potrzebne, aby poprawnie określić funkcję FM w organizacji. Wierzę jednak, że będzie ono znacząco zmieniało swoje znaczenie w przyszłości.

Olga Cywińska: Chciałabym, aby nasza branża i wszyscy jej gracze byli o wiele bardziej wiarygodni w oczach klientów. Dziś każdy może napisać, że jest firmą nr 1 na rynku FM w Polsce i mało kto jest w stanie to zweryfikować, nie mając odpowiedniej wiedzy, doświadczenia czy kontaktów branżowych. To stawia pod znakiem zapytania naszą wiarygodność.

Artur Tomczyk: Myślę, że ustalenie tego, w czym dany dostawca jest dobry czy najlepszy, miałoby ogromne znaczenie dla rynku. Dziś postrzeganie firm z rynku FM jest dość jednorodne, przez co niewprawiony zamawiający ma ogromny problem z ich rozróżnieniem. Pamiętajmy, że ta branża nie jest czarno-biała, ale mieni się wszystkimi kolorami i odcieniami. Warto byłoby mieć odpowiednie narzędzia porównania i być może z czasem PRFM będzie w stanie pomóc się rozróżnić.

Jak przebiega u Was proces łączenia spółek? Czy integracja jest już dokonana w pełni? Czy nowa nazwa zmieni Wasze nastawienie do rynku FM?

Artur Tomczyk: Dziś FM jest największą częścią naszego biznesu. Pozostałe linie biznesowe są równie ważne i pracujemy nad ich wzrostem i rozwojem. Po połączeniu spółek AGIS Fire and Security i SPIE Polska otrzymaliśmy firmę mającą wiele usług komplementarnych do utrzymania technicznego, takich jak projektowanie i wykonanie instalacji, np. detekcji dymu, ppoż., kradzieży i włamania, a także bezpieczeństwa w postaci telewizji CCTV czy zaawansowanych systemów dozoru budynkowego. Dzięki akwizycji AGIS znacznie rozbudowaliśmy naszą ofertę, przez co jesteśmy obecni nie tylko na etapie utrzymania, ale również budowy obiektów lub ich głębokiej modernizacji. Dodatkowo mamy bardzo wyspecjalizowane działy techniczne, które mogą własnymi siłami obsłużyć najróżniejsze kontrakty.

Zmiana nazwy na SPIE Building Solutions to zatem próba objęcia jedną spójną nazwą całej naszej działalności i zapowiedź dalszego wzrostu.

Na zdjeciu: biuro SPIE Building Solutions

W przyszłym roku SPIE obchodzi 120. rocznicę powstania na świecie. Jak będziecie świętować ten jubileusz i jak wygląda dziś Wasz biznes za granicą?

Artur Tomczyk: Z pewnością czekają nas huczne obchody w całym koncernie. To niebagatelna data, dlatego też warto powiedzieć, że dziś SPIE to globalny gracz zatrudniający 46 000 pracowników na całym świecie. Nasz biznes w Europie jest stabilny i ciągle wzrastający poprzez akwizycje. Największą z nich był zakup w 2016 r. Grupy SAG obecnej we Francji, Niemczech, Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech. To dzięki niej posiadamy w Polsce dwie spółki siostry: SPIE Elbud Gdańsk i SPIE Elbud Kraków z kompetencjami w zakresie budowy i modernizacji sieci elektroenergetycznych, wodnych, gazowych czy farm wiatrowych. Tak duże akwizycje wymagają dostosowania bieżącej organizacji pracy do nowej sytuacji biznesowej. M.in. to w konsekwencji zakupów nasi koledzy we Francji przeszli ostatnio sporo zmian, przekształcając swój biznes z organizacji geograficznej na biznes branżowy. Zawsze z zainteresowaniem przyglądamy się SPIE w Niemczech, gdzie w ostatnich 5 latach trzykrotnie zwiększono wolumen sprzedaży usług technicznych. Z kolei w Wielkiej Brytanii widać niepewność w biznesie ze względu na Brexit. W krajach Europy Wschodniej i Środkowej zaś nie mamy do czynienia z powszechną integracją usług i panuje tu stosunkowo wysokie rozproszenie branżowe. Wszędzie jednak sytuacja jest stabilna.

Ujawnicie nowe fakty z Waszej ostatniej działalności?

Olga Cywińska: Weszliśmy na nowy rynek lokalny w Polsce. Od niedawna obsługujemy budynek Lastadia, który znajduje się w Szczecinie. Wygraliśmy też przetarg na zrealizowanie jednej z największych instalacji gaszenia pianą lekką w Europie. Wykonujemy ją w jednym z obiektów produkcyjno-magazynowych w Lublinie. Ta technologia gaszenia ma tę zaletę, że w 3 minuty jesteśmy w stanie wypełnić cały magazyn, czyli 70 m3 pianą! To projekt, z którego jesteśmy szczególnie dumni.

Artur Tomczyk: Stabilnie rozwijamy usługi poprzez realizację projektów niskoprądowych, BMS oraz przeciwpożarowych, przy których szczególnie pracujemy nad popularyzacją oferowanego przez nas systemu gaszenia mgłą wodną.