• sodexo
  • ela
  • wisag
  • walter
  • strabag
  • fmsolutions
  • kols
  • pfszn
  • rics
  • corees
  • empirias
  • pakar service
  • nai
  • kinnarps
  • pfrn
  • prfm
  • mdd
  • ifma
  • kape
  • okin
  • fever guard
  • gp2
  • knight frank
  • pzn
  • integrator
  • geodetic
  • prch
  • apa
  • cbre
18.05.2020

Projektowanie przyszłości

Wentylacja i klimatyzacja w dobie COVID-19

W przestrzeni medialnej poruszono kwestię wentylacji i klimatyzacji oraz jej wpływu na rozprzestrzenianie się wirusa. W artykule niestety nie udzielimy jednoznacznych odpowiedzi na pytania, które nas nurtują, ponieważ nie ma jednoznacznych wyników badań w instalacjach wentylacji i klimatyzacji z tym wirusem. Są natomiast badania związane z innymi patogenami, m.in. wirusem grypy, i można posłużyć się pewnymi analogiami.

Projektowanie przyszłości

O swoich przemyśleniach dotyczących projektowania przestrzeni biurowej opowiada nam Zbigniew Kostrzewa, architekt, założyciel pracowni InDesign.

Dobry budynek to element większej całości, jakim jest miasto

O tym, dlaczego w przyszłości będziemy budować uniwersalne projekty komercyjne, które zostaną z nami na lata, o efekciarstwie ukrytym pod przykrywką efektu „wow", o cichej obecności architektury i odpowiedzialności architekta za wygląd panoramy miasta, rozmawiamy z Marcinem Sadowskim i Maciejem Miłobędzkim, członkami zarządu pracowni.

Jak skutecznie przeciwdziałać nocnemu zanieczyszczeniu światłem?

Skala problemu jest globalna, a przez niektórych naukowców bywa porównywana nawet ze smogiem. Jakie dobre praktyki możemy stosować, aby minimalizować efekty tego problemu?

O swoich przemyśleniach dotyczących projektowania przestrzeni biurowej opowiada nam Zbigniew Kostrzewa, architekt, założyciel pracowni InDesign.

Zbigniew Kostrzewa, założyciel pracowni InDesign
- Powierzchni Activity Based Working w żaden sposób nie można nazwać „kurnikiem". Tą powierzchnią nie jest tylko open space i aby wymuszała ona oczekiwane interakcje, muszą zostać uwzględnione na niej dodatkowe funkcje.

O większości współczesnych projektach biurowych mówi, że są do siebie tak łudząco podobne, jakby ktoś dokonał operacji kopiuj-wklej, dodając, że nie wie, czy to źle. Poddaje w wątpliwość sens prowadzenia badań środowiskowych, mając zastrzeżenia do ich metodologii. Pracuje za to nad systemem automatyzacji procesów projektowych, wierząc, że wkrótce konserwatywna branża nieruchomości się zmieni, ale jednocześnie nie wierzy, że przyniesie to wielkie zmiany w roli architekta w procesie projektowania biura – o swoich przemyśleniach dotyczących projektowania przestrzeni biurowej opowiada nam Zbigniew Kostrzewa, architekt, założyciel pracowni InDesign.

Rozmawiała: Angelika Majkut

Podczas majowego Szkolenia Real Estate Management mówił Pan o najczęściej powtarzanym micie, że po wprowadzeniu Activity Based Working (ABW) będziemy mogli zaoszczędzić powierzchnię biurową.  W rzeczywistości jest na odwrót: wprowadzając do organizacji ABW, potrzebujemy więcej miejsca. Skąd wzięło się to błędne przekonanie i z czym to się wiąże?

Myślę, że wzięło się to ze starych przyzwyczajeń.

Kiedyś, kiedy przechodziło się z układu gabinetowego na open space, współczynnik zaoszczędzonej powierzchni wynosił 15–20% na osobę. Myślę, że niektórzy żyją nadal w przeświadczeniu, że tak jest. Jednak powierzchni Activity Based Working w żaden sposób nie można nazwać „kurnikiem". Ludzie zapominają o tym, że tą powierzchnią nie jest tylko  open space i aby wymuszała ona oczekiwane interakcje, muszą zostać uwzględnione na niej dodatkowe funkcje.

Wielu pracowników myśli, że open space to po prostu open space, nie rozumie, czym jest Activity Based Working. Jeśli ktoś będzie próbował robić ABW, robiąc typowy open space z wieloma salkami, to się to nie sprawdzi. Przestrzeń wtedy nadal będzie mieć wady otwartej przestrzeni, które przeszkadzają pracownikom, czyli głównie złą akustykę czy brak prywatności. Wzorcowe powierzchnie zgodne z koncepcją Activity Based Working zakładają min. 15–20 m na osobę, wiąże się to np. z możliwością komfortowej pracy w ciszy, skupieniu. Czasami to niektórzy agenci nieruchomości mogą źle podpowiedzieć klientom i wprowadzić ich w błąd, mówiąc, że rezygnując z układu  gabinetowego na rzecz mniejszej nowoczesnej przestrzeni open space’owej, opartej na ABW, zaoszczędzą na czynszu. Po wynajęciu powierzchni może okazać, że w ogóle nie nadaje się ona na wprowadzenie Activity Based Working, tylko na zwykły open space, czyli nielubiany przez pracowników „kurnik".

Zdarza się, że pracownicy żalą się w internecie, że po wprowadzonych zmianach nie mają gdzie  usiąść w nowym biurze.

Owszem, były takie przypadki na rynku. Wiadomo, że kiedy rozmawia się z dyrektorem finansowym, trudno powiedzieć mu, że będzie musiał wynająć większą powierzchnię, żeby wymusić na pracownikach dodatkowe aktywności. Dlatego firmy oferujące usługi związane z workplace, konkurując o klienta, mogą chcieć przekonywać go o przyszłych oszczędnościach. Niestety, w konsekwencji takich działań niektórzy najemcy niedługo po przeprowadzce musieli wynająć dodatkową powierzchnię. Jednak czasami wszystkie powierzchnie w budynku są już wynajęte i wtedy taki ruch po prostu nie jest możliwy. Dlatego przestrzegam najemców przed wiarą we wszystkie niesprawdzone rady, szczególnie udzielane przez tych, którzy obiecują zbyt wiele.

Będąc organizacją, która się przeprowadza, trzeba też od początku wiedzieć, na czym najbardziej nam zależy. Koncepcja pracy Activity Based Working nie jest dla każdego. Jeśli ktoś chce przede wszystkim zaoszczędzić na powierzchni, może powinien zrobić coś w stylu mixu open space’u z wydzielonymi przestrzeniami.

Przede wszystkim musimy pamiętać, aby wcześniej myśleć o tym, jakie są nasze główne założenia projektowe. Dlatego, że architekt może zrobić tylko to, na co pozwalają mu powierzchnia i warunki budynku.

Czy można powiedzieć, że zbyt późna współpraca z architektami to częsty problem podczas procesu przeprowadzki i aranżacji nowego biura?

Im wcześniej architekt jest obecny w procesie, tym lepiej dla projektu. Myślę, że powinien być obecny już na etapie wyboru short listy, czyli 2–3 budynków, z którymi będziemy negocjować. Jeśli tak nie będzie, może później się okazać, że zabraknie nam powierzchni na realizację założeń najemcy, czyli np. na zrobienie funkcji, które decydują o tym, że mamy nowoczesną powierzchnię biurową. Może też zabraknąć nam funduszy na założony standard wykończenia powierzchni, ponieważ to właśnie architekt najlepiej orientuje się w kosztach danego standardu. Ostatnim problemem może być brak realizacji założeń klienta co do powierzchni, gdy na przeszkodzie staną przepisy prawa dotyczącego kwestii ppoż. lub aspektów technicznych budynku.

Wspominał Pan, że Państwa pracownia nie robi już badań środowiskowych.

To prawda. Z reguły zajmują się tym firmy doradcze. Wydaje mi się to kolejnym mitem, że wszystkie firmy, zmieniając powierzchnię biurową, powinny robić badania. Dlatego, że np. przy mniejszych powierzchniach więcej możemy dowiedzieć się z rozmowy z poszczególnymi działami. Przyznam też, że wyniki badań często dają nam bardzo mało informacji, co skutkuje tym, że później musimy powtarzać projekt.

Badania mówią więcej o specyfice pracy, o możliwościach rozwoju firmy, nie są jednak konkretnymi założeniami projektowymi. Wiele firm widzi, że badania tak naprawdę niewiele wnoszą, i rezygnuje z nich. Choć oczywiście jeśli są oferowane w pakiecie, to czemu nie mielibyśmy z nich skorzystać?

Moim zdaniem, obserwacje przy mniejszych powierzchniach nie mają większego sensu, zresztą przy wielu powierzchniach go nie mają. Przede wszystkim dlatego, że pokazują mi, jak firma funkcjonuje w danym momencie, na danej powierzchni.

Jeśli pracownicy mają złe warunki pracy przy swoim stanowisku, mogą po prostu od nich uciekać.

Współczynnik zajętości biurek nie mówi nam, jakie mamy procesy w firmie, z jakimi problemami się mierzymy. W wielu typach firm wyniki obserwacji są podobne, ponieważ wynikają ze specyfiki pracy danej branży, np. finansowej, prawniczej itd., w zależności od charakterystyki pracy.

Natomiast jeśli chodzi o ankiety, to niestety spotkałem się z wieloma źle przygotowanymi arkuszami. W mojej opinii stanowią one bardziej proces chanage managementowy niż realny czynnik wpływający na projektowanie. Problemy z badaniami wynikają z ich metodologii. Być może są na rynku wartościowe ankiety, które stawiają pytania odnoszące się podświadomości pracowników i dotyczące komfortu pracy, tylko po prostu się z nimi nie spotkałem. Jednak te, które znam, zawierające proste pytania o oświetlenie, dojazd do miejsca pracy, o zieleń, wentylację, zakładają oczywiste odpowiedzi. Każdy przecież chce, żeby jego warunki pracy były jak najlepsze. Nie znam osoby, która napisałaby, że chce mieć źle oświetlone biurko czy złą klimatyzację.

Może wobec tego porozmawiamy bardziej o tym, co warto robić. Pracuje Pan teraz nad wprowadzeniem sztucznej inteligencji do procesu projektowego. Może Pan o tym więcej opowiedzieć?

Aktualnie proces projektowy jest bardzo nieuporządkowany. Proces zmiany powierzchni biurowej dzieli się na 4 etapy: wybór budynku, proces projektowania powierzchni proces budowlany, zasiedlenie i praca na nowej powierzchni.

Kiedy firma się już przeprowadzi, zaczyna zarządzać nową powierzchnią biurową. Jeśli zacznie używać do tego nowoczesnych technologii i analizować użytkowanie swojej powierzchni, może wpływać na jej zmianę w przyszłości poprzez wygenerowanie precyzyjnych wytycznych do kolejnego projektu.

Na rynku brakuje teraz spójnego systemu, który przeprowadzałby klienta przez cały proces. Mimo że najważniejsza w procesie jest firma, która chce się przeprowadzić, czasami się o tym zapomina. Agencja, deweloper, architekci, dostawcy – wszyscy pracują w ten sposób, że wysyłają do niego osobne informacje mailowe z załącznikami. Każdy używa innych plików generowanych w różnych programach.

Kiedy najemca wprowadza się na nową powierzchnię, z reguły nie wie, co się w niej zmieniło, gdzie znajdują się teraz dane biurka, pracownicy itd. Nikt nie prowadzi aktualizacji planów, brakuje wypracowanego standardu, który sprawiłby, żeby firma, która się przeprowadza, miała narzędzie pozwalające mu na wirtualne przeniesienie biurek i od razu poproszenie firmy meblowej o wykonanie tego. Cała komunikacja z klientem a architektami, deweloperami, dostawcami opiera się na wysyłaniu maili, które zawierają wiele wersji rodzących wiele pytań i wątpliwości.

Dlatego pracujemy nad systemem, który dzięki automatycznym procesom projektowym przeprowadza klienta przez cały projekt. Już na etapie wyboru budynku klient może się do niego zalogować i zobaczyć swoje space plany w 2D, 3D, VR, AR. Wdrażamy teraz ten system z jednym z największych deweloperów. Kiedy budynek zostaje już wybrany, architekt wraz z klientem zarządza procesem projektowym. Później korzystają z tego firmy budowlane, meblowe i inni dostawcy. Plusem tego systemu, poza dostępem do automatyzacji procesów projektowych, jest też przystępność informacji dla klienta.

Czy to jest już ukończony projekt?

W większości tak, elementy są wdrażane na bieżąco. Teraz pracujemy nad tym, aby system budował model akustyczny dla całej przestrzeni, czyli możemy, wirtualnie się poruszając, sprawdzić, jak będzie zmieniała się akustyka poprzez zastosowanie różnych materiałów, jednocześnie analizując wizualny model.

Jest to jeden z wielu modułów, które mają zmienić sposób pracy nad projektem powierzchni biurowej.

Dzięki obecności ich wszystkich na jednej platformie w znaczący sposób ułatwiona jest komunikacja między wszystkimi stronami biorącymi udział w procesie zmiany powierzchni biurowej. Podsumowując, system będzie miał następujące funkcje: automatyczne generowanie planów, wizualizacja ich w 2D, 3D, pomoc technologii VR i AR , wyceny meblowe, fit-out, analizę akustyczną, zarządzanie procesem projektowym, informowanie w czasie rzeczywistym, integrację formatów plików używanych w procesie i przedstawianie ich w przystępnej wizualnie dla klienta formie.

Jak Pana zdaniem będzie się rozwijał cały rynek workplace’owy?

Ofertę związaną z workplace przejmują teraz agencje doradcze, dlatego że są w stanie dostarczyć kompleksową ofertę. Być może niektóre elementy z tego zakresu zostaną zautomatyzowane. Oczywiście doradztwo wciąż będzie potrzebne, ale nie we wszystkich jego dotychczasowych obszarach. Może agencje wyspecjalizują się w dostarczaniu systemów automatyzacyjnych, kupując je lub tworząc samodzielnie. Jeśli chodzi o sam design, nie da się całkowicie go zautomatyzować. Jestem za to przekonany o tym, że nastąpi proces automatyzacji procesów projektowych, który będzie wspierał architektów. Dzięki czemu będziemy mogli się bardziej skupić na designie i na samym projekcie architektonicznym. Co jest korzystne dla klienta, którego mniej interesują niuanse procesu wykonawczego, a bardziej zależy mu na dobrym projekcie powierzchni biurowej.

System automatycznych badań i analizy może tak przeanalizować procesy podczas trwania umowy najmu, że po jej wygaśnięciu będziemy mieć gotowe założenia co do nowej powierzchni.

Na ich podstawie system wyśle zapytanie do budynków odnośnie do specyfikacji powierzchni do systemu budynkowego, który z kolei sprawdzi, czy w danych budynkach powierzchnie spełniają określone warunki.

Rynek nieruchomościowy jest niezautomatyzowany. Najprościej jest przenieść pewne rozwiązania z bardziej rozwiniętych rynków, np. IT czy FinTech, i przenieść te elementy na procesy naszej branży. W branży real estate wciąż korzystamy ze starych metod. Dużo zależy od wyboru odpowiednich ludzi i komunikacji z nimi. Problem pojawia się przy ich wyborze, bo każdy przecież ma pozytywne referencje czy ciekawe projekty w portfolio. Wybór zatem ułatwiłaby bezemocjonalna analityka, która się nie myli. Z pewnością rewolucja technologiczna, jaka teraz następuje, sprawi, że klient będzie miał bardzo duży wpływ na projekt, będzie mógł razem z architektem rearanżować przestrzeń, modyfikować pod siebie, zmieniać ustawienia. Kiedy zrobi coś nie tak i wpłynie to na akustykę, otrzyma alert w systemie, co pozwoli na wyeliminowanie takich błędów w istniejących już projektach. Kolejną ważną kwestią jest opcja decydowania o budżecie. Dysponując od razu wyceną space planu, możemy wybierać odpowiednie dla nas materiały i wykończenia.

Czy jakieś projekty, które Pan realizował, były szczególnie ważne dla Pana w rozwoju kariery?

Wszystkie projekty były ważne.

Polityczna odpowiedź.

Ogólnie twierdzi się, że szczególnie rozwijające są te największe projekty, ale to nie do końca prawda. Dlatego, że małe projekty również rozwijają, szczególnie te, które miały wyjątkowy design i z tego względu ma się do nich sentyment.

W naszej pracowni wyspecjalizowaliśmy się naprawdę w dużych projektach, liczących powyżej 10 tys. m2. Dobrze rozumiemy sposób, jak taka firma powinna się działać. Zdajemy sobie sprawę, że w takich organizacjach nikt do końca nie wie, jak będzie wyglądała firma za 3 czy 5 lat.

Znaczące zmiany mogą następować nawet podczas przygotowania się do przeprowadzki i aranżacji. Dla architekta takie projektowanie to trochę projektowanie urbanistyki. Musimy pomyśleć o funkcji danej powierzchni w skali całego budynku, zastanowić się, w jaki sposób wywołać oczekiwane interakcje społeczne. Tu nie posługujemy się skalą pomieszczeń ale skalą pięter i ich funkcji dla całego biura.

Czy w większych firmach poza budżetami jest większa elastyczność, odwaga, otwartość na nowe rozwiązania?

Nie. Jeśli chodzi o otwartość na nowe rozwiązania, na unikalny design, jest dokładnie odwrotnie. Z największą odwagą spotykamy się w firmach właścicielskich. Korporacje mają często odgórne wytyczne co do identyfikacji wizualnej biura, których nie da się zmienić. Natomiast założony budżet na projekt biura niekoniecznie zależy od wielkości firmy.

Chciałam zapytać też o design, o rosnące nim zainteresowanie nim wśród pracowników i emocje, jakie budzi. Dokąd zmierzają dzisiejsze trendy? Czy pracodawcy będą dążyć do wywoływania tzw. efektu wow w swoich biurach? Jak ocenia Pan fakt inspirowania się innymi biurami podczas projektowania?

Jeśli chodzi o trendy, to odchodzi już trend biur scenograficznych, typu imitacja gór, podwórka itp. Nie sprawdziły się też inspiracje biurami Googlowskimi, w których można było znaleźć np. kolejkę górską. Teraz widać bardziej dążenie do ponadczasowej architektury, która nie zestarzeje się za kilka lat.

Moim zdaniem, można się inspirować innymi projektami, bo większość projektów biurowych jest bardzo do siebie podobna, czasami są realizowane wręcz na zasadzie kopiuj-wklej.

Zaangażowanie ludzi w proces projektowy to element zarządzania zmianą, ale powiedzmy sobie szczerze: pracownicy najczęściej nam wskazują rzeczy, które już widzieli. Zatem architekt, pytając ich o zdanie, tym samym trochę zamykając sobie pole kreatywnego myślenia, będzie projektował w dobrze znanym kierunku. Jeśli danej firmie to odpowiada, to jest to odpowiednie dla niej rozwiązanie.

Jeśli jednak klient chce osiągnąć efekt wow, to ta droga konsultacji nie jest najlepsza. Myślę, że w najbliższej przyszłości będą powstawać biura, które są bardzo do siebie podobne i bezpieczne. Po prostu taki sposób projektowania, który uwzględnia oczekiwania pracowników, to narzuca. Wiadomo, że ludziom będzie podobać się to, co dobrze znają: loft, cegła, brak sufitu. Na rynku widzę bardzo wiele podobnych do siebie biur. Nie wszystkie z nich są złe, niektóre z tych projektów są dobre, choć praktycznie takie same.

Nie wiem, czy to jest złe. Być może nie ma potrzeby powstawania oryginalnych projektów powierzchni biurowych. Może ważniejsze od tego jest, aby pracownicy po prostu czuli się w danej przestrzeni bezpiecznie. Biuro ma specyficzną funkcję, to nie jest mieszkanie, które odzwierciedla czyjś indywidualny charakter.

Trzeba też pamiętać, że podstawą w architekturze jest forma. Mniejsze powierzchnie, do 1000 m2, mogą być stworzone całkowicie na zamówienie z produkowanymi pod ten projekt meblami i innymi elementami wykończenia, przy większych powierzchniach staje się to już problemem. Zarządzenie oryginalną, dużą powierzchnią, czy samo tworzenie jej, zamawianie wyposażenia na zamówienie może wiązać się z komplikacjami, w takich przypadkach najwygodniej jest jednak mieć systemowe rozwiązania. To kolejny czynnik, który sprawia, że te powierzchnie są powtarzalne.

Jaka zatem będzie rola architekta?

W zasadzie taka sama jak teraz. Oprócz roli projektowej architekt jest najlepszym doradcą w zasadzie w każdej fazie procesu zmiany biura.

Trzeba wziąć pod uwagę, że stawki architektów w Polsce są często bardzo niskie, co wiąże się z hurtową produkcją projektów. Jeśli się chce mieć dobry projekt, trzeba godnie za niego zapłacić, żeby pracownia w tym czasie nie zajmowała się np. 5 projektami jednocześnie. Oczywiście są firmy, które doskonale to rozumieją. Mam to szczęście, że na ogół to właśnie z nimi pracuję. Mimo, że rynek nieruchomości zmierza do pakietowania usług, architektura jest i raczej zostanie wydzielona. Klienci nadal widzą w architekcie niezależnego doradcę.

Myślę, że klienci są coraz bardziej świadomi, czasami pytają mnie, czy wierzę w badania workplace, ponieważ spotkali np. kogoś, kto zrobił je źle. Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, kogo się zatrudnia do współpracy. Przeprowadzka biura to złożony proces i wybór odpowiednich kontrahentów to prawdziwa sztuka.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

O rozmówcy:

Zbigniew Kostrzewa

architekt, założyciel pracowni InDesign

Założył pracownię architektoniczną InDesign, która specjalizuje się w projektach korporacyjnych. W swoim portfolio może poszczycić się wieloma przestrzeniami biurowymi stworzonymi dla znaczących klientów z różnorodnych branż. Projektując, wprowadza nowe formy, przełamuje standardy i kreuje trendy wielokrotnie doceniane przez specjalistów z dziedziny architektury. Tworzy przestrzenne otoczenia, które idealnie oddają specyfikę i potrzeby danego odbiorcy. Każdy jego projekt jest odzwierciedleniem indywidualnego spojrzenia na potrzeby konkretnego klienta.

Tworzył projekty dla takich firm, jak m.in: MBANK, Abbot, Mc Kinsey, Diageo, Accenture, Deloitte, Skanska, Roche, Colliers, HBRavis, Aviva. W 2012 r. otrzymał prestiżową nagrodę Red Dot Design Award.

Firma InDesign, którą kieruje, jest zdobywcą wielu nagród i wyróżnień. Między innymi :

  • Best Architect Company CIJ Awards 2018 roku,
  • Najlepsze Biuro Coworkingowe 2018 – HUBHUB - OFFICE SUPERSTAR,
  • Najlepsze Biuro Wellness 2017 – AVIVA - OFFICE SUPERSTAR,
  • Najlepsze Biuro w Branży Finansowej, Najlepsze Zrównoważone Wnętrze 2018 – Biuro Grupy SKANSKA – Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego,
  • Najlepsze Zrównoważone Wnętrze 2017 – Biuro HB RAVIS – Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego.